poniedziałek, 13 maja 2019

Bogaty czy biedny? To zależy.

https://www.oszczedzaniepieniedzyblog.pl/2019/05/bogaty-czy-biedny-to-zalezy.html


 To czy jesteśmy biedni czy bogaci zależy od wielu czynników: naszej wartości netto, od naszych zarobków i wydatków, zgromadzonych oszczędności, pochodzenia itp. Ale jest jeszcze jeden magiczny wskaźnik, który mówi nam dużo o stanie naszych finansów. Wskaźnik ten jest często przez nas pomijany, a ma on ogromny wpływ na to jak oceniamy naszą sytuację materialną.

Biedni, zamożni, bogaci, bardzo bogaci


Co roku w okolicach grudnia firma doradcza KPMG prześwietla zarobki, wydatki itp.sprawy wszystkich Polaków, następnie analizuje dane i na koniec wypuszcza ciekawy raport. Znajdziemy tam np. dane o tym jak dzieli się społeczeństwo ze względu na osiągany dochód.

Według ekspertów z KPMG każda osoba, która osiąga dochód przekraczający 7100 zł brutto, a więc 5000 zł netto może uważać się za osobę zamożną. Chociaż zarobki Polaków sukcesywnie rosną to ilość osób zamożnych w naszym pięknym kraju nie jest powalająca- wynosi raptem około 1,1 mln!

Sami przyznacie, że jak na kraj, w którym żyje około 40 mln ludzi te 1,1 mln wydaje się być śmiesznie małą liczbą.

Za ludzi bogatych (według KPMG) uważa się osoby z dochodem miesięcznym powyżej 20 000 zł. brutto (czyli ok. 14 000 zł. netto) i tych jest jeszcze mniej- około 164 tys. osób.

Najmniej liczną grupą- ok. 42 tys. ludzi- są bardzo bogaci. Aby zaliczyć się do takiej grupy nasze miesięczne dochody muszą wynosić powyżej 50 000 zł (czyli ok 34 tys. na rękę).

Jeśli zaś chodzi o ludzi biednych i ubogich to według sondażu przeprowadzonego przez CBOS granicę ubóstwa Polacy wyznaczyli na poziomie 900 zł netto dochodu na osobę w rodzinie.

Biedny Wschód czy bogaty Zachód?


Od wielu lat Polska gospodarka jest w rozkwicie, a w raz z nią rosną nasze pensje. Chociaż na pierwszy rzut oka nie można powiedzieć, że Polska jest biednym krajem w/w dane dobitnie pokazują nam jak daleko nam do bogactwa.

W kraju, w którym żyje około 38 mln ludzi jest tylko 1,1 mln ludzi, których można nazwać zamożnymi. Zdecydowana większość społeczeństwa to osoby klasyfikujące się pomiędzy ubóstwem a zamożnością ze średnim dochodem na rękę w wysokości 2,2 tys. złotych.

Magiczny wskaźnik bogactwa


Dzięki w/w kryteriom dochodów możemy w łatwy sposób porozdzielać ludzi na poszczególne grupy, jednak sama pensja niewiele mówi nam o prawdziwej sytuacji finansowej poszczególnych osób.

OK, możemy mieszkać w pałacu, mieć 3 luksusowe samochody, zarabiać kilka milionów złotych rocznie, ale być tak naprawdę w dużo gorszej sytuacji finansowej niż osoba mieszkająca na 40 m2 w bloku z pensją na poziomie 3000 brutto. Jak to możliwe? Pod uwagę należny wziąć jeszcze nasze zobowiązania! Co z tego, że mieszkamy w pałacu za 50 milionów złotych jak jest on na kredyt? Co jeśli auta też są za pożyczone pieniądze? Owszem, standard życia w tych dwóch przypadkach będzie zupełnie różny, ale teoretycznie osoba o niskich zarobach może posiadać większy majątek.

Dlatego ważne jest, aby to czy jesteś bogaty, czy biedny określać za pomocą wartości netto swojego majątku.

Oblicz swoją wartość netto


Aby więc dowiedzieć się czy naprawdę jesteśmy ludźmi zamożnymi, posiadający jakikolwiek majątek, czy tylko zaliczamy się do tej grupy z racji posiadanego dochodu warto przynajmniej raz w roku obliczyć wartość netto (aby dowiedzieć się jak to zrobić kliknij z TEN LINK). Dzięki temu dowiemy się jak faktycznie wygląda nasza sytuacja finansowa, a wykonując dane zadanie co roku i następnie porównując uzyskane wyniki wiedzieć będziemy, w którym kierunku zmierzamy- czy bliżej nam do biedy czy do bogactwa.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia


Oprócz kryterium dochodu i wartości netto jest jeszcze jeden sposób, za pomocą którego ludzie często określają swoją sytuację finansową. Sposób ten jest bardzo łatwy i nie wymaga żadnych obliczeń i analitycznych zestawień. Ma on jednak ogromną wadę- jest bardzo złudny.

Niestety pomimo olbrzymiej wady ten rodzaj wskaźnika stanu posiadania używany jest przez nas najczęściej (z resztą ja też często się na tym łapię).

Cóż to więc za magiczny wskaźnik? Ok, wytłumaczę to na swoim przykładzie.

W moim "zakładzie pracy" jest blisko 80 osób. Wszyscy razem spotykamy się ze sobą w porze obiadowej przy wspólnych stolikach, gdzie rozmawiamy ze sobą na przeróżne życiowe tematy. Opowiadamy o tym, co ostatnio robiliśmy, gdzie byliśmy itp. Jeśli danego dnia trafię do stolika z ludźmi, którzy nie mają dzieci, lub traktują pieniądze bardzo lekko i słucham ich opowiadań o tym, gdzie ostatnio byli na wycieczce, ile razy w miesiącu stołują się w restauracjach i jakimi teraz jeżdżą samochodami to czuję się jak totalny biedak. Jeśli zaś przy następnej okazji usiądę do obiadu z ludźmi, którzy z pieniędzmi i oszczędzaniem radzą sobie gorzej niż ja, lub posiadającymi ogromne raty kredytowe nie pozwalające im zaszaleć to moja samoocena od razu się poprawia i przy nich czuję się jak bogacz.

Masz podobnie? :)

Metoda porównywania się do innych jest często używaną przez nas metodą określania swojego statusu, jednak jest ona obarczona ogromnym błędem i raczej powinniśmy jej unikać.

Nie wierz we wszystko co widzisz


Nie wymagam od Ciebie, że od tej pory będziesz zawsze pytał ludzi o ich wartość netto zanim zakwalifikujesz ich do jednej z grup. Mniej jednak na uwadze, że rzeczy nie zawsze są takie jakie wydają się być na pierwszy rzut oka.

Sam wielokrotnie łapię się na tym, że patrzę na Polaków przez pryzmat mojego otoczenia i wyciągam mylne wnioski. To, że mieszkam na nowym osiedlu, w śród ludzi o podobnym stanie posiadania, ze zbliżonymi zarobkami nie oznacza, że tak wygląda reszta kraju. Wystarczy wsiąść w auto i przejechać kilka kilometrów, aby znaleźć się w biedniejszej dzielnicy miasta i zobaczyć, że tam też żyją ludzie i ich może nawet jest więcej.

Metoda porównywania się ma jeszcze jedną wadę- może prowadzić do wzrostu konsumpcjonizmu i zadłużania się. Kto bowiem, nie chciałby żyć w sposób w jaki żyją ludzie pokazywani w telewizji? W filmach i serialach nie pokazują tego jak ludzie żyją na prawdę. Tam wszyscy są piękni i mieszkają w modnie urządzonych mieszkaniach. Oglądając takie obrazki my również chcemy wyrównać do tego idealnego poziomu i robimy to nie rzadko pomimo tego, że nas na to zwyczajnie nie stać.

Być biednym czy być bogatym?


Oczywiście, że pewnie lepiej jest być bogatym niż biednym, ale powinniśmy pamiętać, że nie należy dążyć do poprawy swojego statusu za każdą cenę. Nadmierny konsumpcjonizm lub zadłużanie się w długim okresie nie przyniesie raczej nic dobrego.

Unikajmy również bezrefleksyjnego porównywania się do innych. To może wpędzić nas tylko w kompleksy. Oczywiście powinniśmy dążyć do poprawy swojej sytuacji materialnej, ale lepiej jest to robić obliczając swoją wartość netto i porównywać ja z danymi uzyskanymi w poszczególnych latach. To da nam prawdziwy ogląd sytuacji i powie nam czy nasz majątek rośnie i stajemy się bardziej zamożni czy jest zupełnie odwrotnie.

I na koniec jeszcze jedna sprawa- pieniądze to nie wszystko! Liczy się również bogactwo wewnętrzne człowieka i te w szczególności powinniśmy rozwijać. :)

A Tobie również zdarza się porównywać z innymi ludźmi? Jak czujesz się w swoim najbliższym otoczeniu? W porównaniu do kolegów z pracy i rodziny jesteś biedny czy bogaty? Podziel się swoimi spostrzeżeniami w komentarzu!

Pozdrawiam/Wojtek

----

Podobało się? Jeśli tak to nie zapomnij podzielić się powyższym artykułem ze znajomymi klikając w ikonki z lewej strony.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli weźmiesz też udział w dyskusji i zostawisz po sobie komentarz :)

Zapraszam Cię również na mojego Facebooka- tutaj



Aby być automatycznie powiadamianym o nowych wpisach zapisz się na Newsletter- tutaj

6 komentarzy:

  1. Fajnie napisany artykuł . Zainteresowała mnie szczególnie część dotycząca dzielenia się informacja między znajomymi dotyczącą swoich zarobków ,raczej rzadko zdarza się żeby ludzie otwarcie rozmawiali kto ile zarabia. Prawdą również jest to że człowiek w wielkiej willi ale spłacający milionowy kredyt będzie bardziej biedny od kogoś mieszkającego w mieszkaniu komunalnym ale bez kredytu. Niby oczywista rzecz a dopiero po przeczytaniu tego dotarło do mnie że ci w wielkich chatach mogą być bardziej na minus niż reszta mniej zamożnego społeczeństwa. Dobra robota ,po przeczytaniu takiego artykułu od razu człowiekowi jakoś tak weselej i lżej na sercu, że nie jest z nim aż tak źle.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że na świecie są też bogaci ludzie, którzy na kontach mają takie pieniądze, że głowa mała. Nie mają oni kredytów i długów, mają za to pieniądze, których nie są w stanie wydać, ale to jest mała grupa osób. Większość ludzi na naszej planecie żyje w biedzie i głodzie. Ale tego w telewizji nie widać, bo tam wszyscy są piękni i żyją w ładnych domach. Statystyki jednak nie kłamią- większość ludzi w Polsce zarabia 2200 zł, a z taką kasą nie poszalejesz. Przypatrz się uważnie ludziom w swoim otoczeniu, pogadaj z bliskimi, a dowiesz się, że owszem mają pieniądze na wakacje, ale nie mają ani złotówki oszczędności, owszem mają nowszy samochód niż ty, ale raty na niego będą jeszcze spłacać po jego zezłomowaniu itp.

      Usuń
    2. Taka jest prawda, znam dużo takich przypadków dzięki branży o którą kiedyś się otarłem. Zawsze lubiłem motoryzację, dlatego jeździliśmy na tor pościągać się na zamkniętym terenie. Przyjeżdżał tam również gość z mojego miasta, na prawdę grubym autem.. to służyło jednak tylko na tor, poza tym sportowym miał również inne - 2 suvy, motocykl za grubą kasę.. No ale ta bańka pękła, bo okazało się że w branży w której działał pojawiło się sporo konkurencyjnych firm.. a to co w większości posiadał było w kredycie lub leasingu, więc te auta widziałem później na parkingu z naklejkami "Komornik"...

      Usuń
  2. Bardzo dobry artykuł! 100% prawda - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, nawet jeżeli chodzi o stoliki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 5000 netto to wcale nie jest duża kwota. Wydaje mi się, że aby godnie żyć w tym kraju należy zarabiać minimum 8000zł na osobę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popek w jednym wywiadzie mówił o tym, że w Polsce nie da się wyżyć miesiaca za 10 000 zł. Może coś w tym jest? U mnie w domu jednak nie ma takich kwot i jakoś dajemy radę. Do dziadowania nam daleko. Ale może jesteśmy jakieś wyjątki?

      Usuń

Komentarze na blogu są przeze mnie moderowane. Wszelkie próby spamowania linkami czy promocji stron internetowych będą blokowane. Blokowane będą też wulgaryzmy i niestosowne zachowania.