środa, 6 marca 2019

Moja strategia finansowa na 2019 rok.



Rzadko kiedy robię coś spontanicznie. Lubię wszystko planować i przerabiać w głowie różne scenariusze zdarzeń. Nie inaczej jest też w finansach osobistych. Sytuacja, w której jestem nie jest dziełem przypadku. To planowanie, a następnie konsekwentne realizowanie poszczególnych etapów zadania.

Na 2019 rok również mam szczegółowy plan i chętnie się nim z tobą podzielę.

Rok 2018 nie był dla mnie najlepszy pod względem finansowym. Oczywiście nie było w nim jakiś spektakularnych porażek. Nie zbankrutowałem, nie straciłem pracy, ani nie przegrałem wszystkiego w kasynie. Po prostu nie udało mi się osiągnąć moich finansowych celów pomimo dobrej sytuacji na rynku i niezłych zarobków.

O tym co przytrafiło mi się w 2018 roku mówiłem już w podsumowującym miniony rok podcaście (jeśli jeszcze go nie słuchałeś to serdecznie zapraszam- SNTF odc.3). Wspominałem tam o mojej chorobie, sporych niespodziewanych wydatkach itp. Jednak przyczyn tego, że nie udało mi się zaoszczędzić tyle pieniędzy ile sobie na początku roku założyłem było znacznie więcej.

Analiza problemu


Owszem choroba, która mnie dopadła i wizyty z autem u mechanika wyciągnęły sporo pieniędzy z mojego portfela, ale nie były to jedyne powody mojego niepowodzenia. Po głębszej analizie znalazłem jeszcze kilka czynników, które się do tego przyczyniły.

Po pierwsze: Myślę, że zarówno mnie jak i moją żonę dopadło już lekkie zmęczenie oszczędzaniem i mniej lub bardziej świadomie pozwalaliśmy sobie na więcej niż zwykle. Straciliśmy czujność i kontrolę, a tym samym poziom naszych wydatków nieznacznie się podniósł.

Duża część z tych wydatków to pieniądze, które poszły na wykłady, książki i inne rzeczy związane z rozwojem, więc nie żałuję, że wydałem je właśnie na to. Gorzej by było jakbyśmy wszystko po prostu przepili i przejedli, a tak to może z czasem pieniądze te się nawet zwrócą. Nie mniej jednak, w tym roku postaramy się zmniejszyć wydatki w tym obszarze.

Po drugie: Wzrost naszych wydatków był związany po prostu z nieznacznym wzrostem stylu życia. Oczywiście nie przeprowadziliśmy się z bloku do pałacu i nie zamieniłem płatków z mlekiem na kawior i szampana, ale wydaje mi się, że jakość i różnorodność spożywanych przez nas posiłków się zmieniła. Z resztą nie tylko posiłków. Inflacja stylu życia dotknęła wszystkie dziedziny naszego życia.

Po trzecie: Oprócz inflacji stylu życia, która była mnie lub bardziej świadoma, dopadła nas również zwykła inflacja, czyli spadek wartości pieniądza w czasie.

W poprzednich latach jakoś tego specjalnie nie odczuwałem, ale w 2018/2019 roku widzę, że wiele rzeczy na prawdę podrożało na przestrzeni ostatnich 2 lat. Prowadzenie budżetu domowego pozwala mi na nieco głębszą analizę, stąd doskonale widzę, że część produktów i usług, z których korzystaliśmy i korzystamy po prostu, najzwyczajniej w świecie podrożała. Niestety w tym samym czasie zarówno moja jak i mojej żony pensja zmalała.

Wprowadzenie planu naprawczego


Po gruntownie przeprowadzonej analizie problemu przyszedł czas na obmyślenie planu naprawczego. Najpierw jednak jeszcze obliczyłem swoją wartość netto, aby dowiedzieć się, czy czasem nie za bardzo zboczyliśmy z kursu. Całe szczęście wynik był pozytywny. Nasz majątek z roku na rok powoli rośnie, a zobowiązania maleją, czyli jest ok :)

Nie mniej jednak nasze finanse osobiste wymagają pewnej reorganizacji, a konkretniej- powrotu do podstaw!

Budżetowanie: Od zawsze powtarzam, że budżetowanie to podstawa finansów osobistych! Postanowiliśmy więc robić to jeszcze bardziej skrupulatnie niż przez ostatni rok. Spisywanie wydatków, a następnie analiza otrzymanych wyników powie nam, gdzie jeszcze uciekają nam niepotrzebnie pieniądze. Lepsze planowanie z kolei pomoże nam w sytuacjach, gdy dopadną nas nieprzewidziane wydatki.

Fundusz awaryjny- Sytuacje z zeszłego roku pokazały nam jak ważne jest posiadanie funduszu awaryjnego i poduszki bezpieczeństwa, które mają za zadanie chronić nas przed niespodziewanymi wydatkami. W 2019 roku musimy więc odbudować powyższe fundusze, a może nawet powiększyć je o kilka dodatkowych stówek.

Najpierw płac sobie- Zasada "najpierw płać sobie" to jeden z potężniejszych sposobów na odłożenie oszczędności. Postanowiliśmy więc również po niego sięgnąć i zastosować na koncie mojej żony. Do tej pory bowiem odkładaliśmy w ten sposób pieniądze tylko z mojej pensji. Zobaczymy czy ten sposób zadziała w tym przypadku. Mam nadzieję, że tak i uda nam się odłożyć kilka stówek. Będę zadowolony nawet z tysiąca w skali całego roku.

Większa ekspozycja na ryzyko- Jeśli chodzi o inwestycje to do tej pory nasz portfel był raczej konserwatywny. W dużej mierze chodziło mi bowiem na ochronę tego co już mamy i do tej pory udało nam się zaoszczędzić. Dlatego też znaczną część pieniędzy wpłacałem na lokaty czy fundusz pieniężny. Taki system się dobrze sprawdzał, ale poziom inflacji w naszym kraju był bardzo niski. W tym roku postanowiłem jednak nieco zmienić kierunek, w który płyną nasze pieniądze. Stąd też właśnie mój powrót na giełdę, o którym pisałem w poprzednim artykule. Mam nadzieję, że w ten sposób uda nam się pokonać inflację i ochronić nasze oszczędności przed spadkiem wartości w czasie.

Podsumowanie


Liczę na to, że przedsięwzięte przeze mnie i moją żonę kroki spowodują, że w tym roku uda nam się zaoszczędzić kilka złotych. W naszym planie naprawczym postawiliśmy głównie na prostotę, gdyż naszym zdaniem tylko tak można prowadzić domowe finanse bez większego zaangażowania i niepotrzebnego tracenia czasu.

Zobaczymy jakie przyniesie to rezultaty, ale ja jestem raczej dobrej myśli!

Jeśli tak jak ja przechodzisz lekkie perturbacje w domowych finansach, radzę Ci, abyś również usiadł na chwilę w spokoju i przeanalizował swoje zachowania, nawyki zakupowe i strukturę wydatków. Może w ten sposób również znajdziesz wyjście z sytuacji, w której się znalazłeś. Spróbuj!

Pozdrawiam/Wojtek




9 komentarzy:

  1. Zgadzam się całkowicie, że budżetowanie jest fundamentem finansów osobistych. Bez tego bardzo trudno skierować pieniądze tam gdzie powinny iść. Po za tym - jak wspomniałeś - taki budżet idealnie nadaje się później do analizy swoich wydatków i wyciągnięcia odpowiednich wniosków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sam prowadzisz bloga o finansach więc wiesz jak potężnym narzędziem jest budżet domowy. Ja zobaczę co powie mi mój :)

      Usuń
  2. Mam podobne przemyślenia.Niestety ale inflacja dopadla i mnie. Nie zmieniliśmy z żoną stylu życia, jemy to samo oraz staramy się korzystać z podobnych przyjemności, co rok temu. Zauważyliśmy jednak, że wraz ze wzrostem inflacji i tym samym ze wzrostem cen usług, wydajemy o wiele więcej.
    Jednocześnie w zeszłym roku nie udało nam się podnieść swoich dochodów. W tym roku postaramy się zwiększyć ilość zarabianych pieniędzy. Chcę również lepiej kontrolować swoje pieniądze. Mam wrażenie, ze jakiś czas temu straciłem kontrolę nad tym, na co wydaję oraz wydaję zdecydowanie za dużo niż powinienem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakis tajny plan na podniesienie dochodów? W jaki sposób zamierzasz to zrobić? Może i ja z niego skorzystam.

      No ale niestety ceny rosną, a zarobki już tak same rosnąć nie chcą i trzeba samemu zadbać o to, aby w portfelu było ich więcej. Też jakoś muszę o tym pomyśleć.

      Usuń
  3. Ciekawe przemyślenia. Życzę zatem przede wszystkim zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że tak duży nacisk kładziesz na to, aby zarządzać na bieżąco budżetem domowym, oszczędzać pieniądze i budować poduszkę bezpieczeństwa. Osobiście prowadzę firmę świadczącą usługi copywriterskie i przed jej założeniem stanowczo sobie postanowiłem, że muszę mieć co najmniej tyle pieniędzy, aby w razie czego przeżyć co najmniej przez kilka miesięcy. To zapewnia niesamowite poczucie spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Odłożenie pieniędzy w celu zabezpieczenia się na wypadek nieprzewidzianych zdażeń zapewnia duży spokoj i pozwala skupić się na innych, wazniejszych sprawach. Dobrze, że znalazłeś w sobie tylę samozaparcia, aby uzbierać taką kwotę.Super

      Usuń
    2. Zgadzam się w całej rozciągłości z Danielem. Sama może oszczędności na "kilka miesięcy" nie mam, jednak odkładam na tyle aby przynajmniej te dwa miesiące przeżyć w spokoju w razie nieprzewidzianych splotów wydarzeń takich jak strata pracy na przykład. Z Wojtkiem także się zgadzam, daje to niesamowite poczucie bezpieczeństwa i spokoju.

      Usuń