wtorek, 14 sierpnia 2018

Jak budżetować, by nie zwariować.

budżet domowy, oszczędzanie, jak oszczędzać pieniądze


Prowadzenie budżetu domowego wiele osób uważa  za coś nudnego, bezsensownego i pracochłonnego, przez co woli w ogóle do niego nie zasiadać i tym samym zmniejszyć swoje szanse na dużo oszczędności. Warto jednak wiedzieć, że stosując się do kilku prostych zasad można zamienić nudne klepanie cyferek w motywujące narzędzie do gromadzenia pieniędzy. Sprawdź jak to zrobić!

Budżet domowy jako uniwersalne narzędzie.


Na blogu wielokrotnie namawiałem Cię do prowadzenia budżetu domowego i opisywałem jak pomocne jest to narzędzie w przejęciu kontroli nad finansami osobistymi. Jednak w związku z tym, że jest to po prostu narzędzie to może ono zwyczajnie z czasem się popsuć i trzeba je wtedy naprawić lub możemy znaleźć sposób na to jak je ulepszyć i dostroić, aby lepiej nam służyło.

Budżet domowy jest narzędziem prostym, ale jeśli jest dobrze skonstruowany, daje bardzo dokładne wyniki, dzięki którym jesteśmy w stanie kontrolować nasze koszty i dochody, jak również planować finansową przyszłość. 

Aby mieć nasze finanse pod jak najlepszą kontrolą, aby nasz budżet działał bez zarzutów i jego obsługa nie była dla nas męczarnią i smutną koniecznością warto zastosować się do kilku prostych zasad.

Przypomnij sobie dlaczego zaczęłaś prowadzić budżet.


Jeśli siadasz do budżetu tylko dlatego, że tak trzeba lub ze zwykłego przyzwyczajenia to Twoja motywacja do skrupulatnego spisywania kosztów i przychodów oraz planowania przyszłości długo nie potrwa. Bardzo szybko się zniechęcisz i z czasem rzucisz to wszystko w cholerę.

Warto więc, abyś przypomniała sobie jaki był Twój pierwotny cel prowadzenia budżetu. Może chciałaś przejąć kontrolę nad nadmiernymi wydatkami? Może chciałaś nauczyć się regularnie odkładać pieniądze, aby uzbierać na wymarzony, wakacyjny wyjazd? Znajdź swoje DLACZEGO i z tą myślą siadaj do budżetowania, a już nigdy nie popadniesz w stagnację.

Prowadź budżet dokładnie, ale bez przesady.


Prowadzenie budżetu nie powinno być dla nas nudnym i smutnym obowiązkiem. Jednak wiele osób samemu do tego doprowadza, chociażby poprzez pułapkę przesadnej dokładności. Spisywanie poniesionych wydatków co do trzech miejsc po przecinku, czy tworzenie osobnej kategorii dla prawie każdego kupionego przedmiotu to jedne w wielu grzechów, które sprawiają, że zamiast ułatwiać nam życie budżetowanie nam je komplikuje. Jeśli więc nie musimy, nie twórzmy rozbudowanych arkuszy. Budżet domowy musi dawać nam przydatne informacje o stanie naszych finansów, a nie zasypywać toną liczb, z którymi nie wiadomo co zrobić. W tym przypadku (z resztą tak jak w wielu innych) prostota to klucz do sukcesu.

Analizuj dane i wyciągaj wnioski.


Zbieranie paragonów i skrupulatne spisywanie każdej wydanej złotówki nic nam nie da, jeśli nie znajdziemy chwilki czasu, aby pochylić się nad zapisanymi rubryczkami i dokładnie wszystko przemyśleć. Spokojna analiza da nam szczegółowy pogląd sytuacji i powie czy podążamy w dobrą stronę.

Sprawdźmy czy udało nam się osiągnąć nasz finansowy, miesięczny cel. A może przekroczyliśmy nasz budżet o kilkanaście lub kilkaset złotych i nie udało nam się nić zaoszczędzić? Przejrzyjmy jeszcze raz wszystkie tabelki i dowiedzmy się dlaczego tak się stało. Może plan był zbyt ambitny, a może "zabiły" nas niespodziewane wydatki? 

Jeśli nasz budżet jest dobrze skonstruowany to szybka, ale dokładna analiza da nam odpowiedź na wszystkie nasze pytania i pomoże znaleźć rozwiązanie dla naszych problemów.


Myśl realnie.


Twój budżet ma być ambitny, ale realny do wykonania. Nie narzucaj sobie zbyt dużego rygoru i nie wymagaj o siebie zbyt wiele na raz. Jeśli z dnia na dzień zdecydujesz, że zmniejszysz wszystkie ponoszone przez siebie wydatki o połowę to masz niemal 100% pewności, że poniesiesz klęskę. 

Wszystkie zmiany, które zamierzasz wprowadzić wdrażaj pomału, stopniowo. Budżetowanie i dochodzenie do stabilizacji finansowej to proces długofalowy, wymagający dyscypliny i cierpliwości. Myśląc realnie i stawiając sobie możliwe do spełnienia cele znacznie łatwiej będzie osiągnąć Ci sukces.

Nie załamuj się, gdy budżet się nie dopina.


Liczby zawsze nieco rozjeżdżają się z rzeczywistością (tym bardziej jeśli pod uwagę bierzesz przybliżone wartości). O ile nie są to kwoty idące w setki, to się tym nie przejmuj. Po prostu poprawiaj swój budżet i staraj się go prowadzić dokładnie, ale załamuj się tym, że tabelki w Excelu się nie pokrywają. Zobacz jak wyglądają budżety państw! Myślą nad nimi tęgie głowy od ekonomii i rzadko kiedy udaje im się stworzyć dopinający się budżet.

Po prostu rób swoje i staraj się być jak najdokładniejsza i najbliżej prawdy, a wszystko będzie szło w dobrym kierunku i z miesiąca na miesiąc oszczędności będą rosły.

Podsumowanie


Jeśli na samą myśl o tym, że należałoby przysiąść i uzupełnić budżet dostajesz białej gorączki znaczy, że gdzieś popełniasz błąd. Budżetowanie nie musi i nie powinno być nużącym obowiązkiem, ani czymś co komplikuje nam życie. Wystarczy kilka zdroworozsądkowych zasad, opisanych powyżej, aby nasze nastawienie do spisywania wydatków i planowania przyszłych finansów całkowicie się zmieniło i zamiast nas zniechęcać zaczęło nas motywować w dążeniach do osiągnięcia stabilizacja finansowej.

Pozdrawiam/Wojtek

13 komentarzy:

  1. Bardzo mądrze prawisz. Też uważam, że nie warto zliczać każdej złotówki. Moje budżetowanie jest bardzo proste. Płacę wyłącznie kartą, gotówki używam tylko w sytuacjach gdzie naprawdę się nie da inaczej. Robię tak ponieważ prawie każdy bank ma możliwość przeanalizowania swoich wydatków z posegregowaniem na kategorie. Płacimy na stacji, koszt wpada w paliwo, w markecie - wydatki domowe i jedzenie (gospodarstwo domowe), w kinie - rozrywka itd. Nie jest to idealne ponieważ jak na stacji do paliwa kupimy kawę to i tak wpadnie to do jednego koszyka. Dla mnie taka sytuacja nie stanowi problemu a nie muszę skrupulatnie przepisywać paragonów do exela. Wynik końcowy jest w miarę ok. I wydatki pod kontrolą. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od osobistej sytuacji finansowej i naszych preferencji. Gdybym zarabiał najniższą krajową i ledwo wiązał koniec z końcem pewnie prowadziłbym bardziej szczegółowe wyliczenia, gdyż chciałbym wiedzieć na co dokładnie idą moje pieniądze i gdzie mogę uciąć niepotrzebne koszty. Jestem jednak w tej komfortowej sytuacji, że starcza mi do "pierwszego" i te kilka złotych w tą czy w tamtą nie robi mi różnicy. Bez znaczenia większego też jest to czy dany wydatek zapiszę w rubryce zakupy, czy zaliczę go do przyjemności. Elastyczność to podstawa

      Usuń
  2. Ja rozpocząłem spisywanie wydatków w momencie kiedy było już ich zdecydowanie za dużo i konieczna była ich optymalizacja. Polecam zrobić to samo, jeśli macie podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w momencie kiedy piętrzą nam się rachunki i na zakupach ucieka nam za dużo pieniędzy warto sięgnąć po budżet domowy i przyjrzeć się co się dzieje z naszymi pieniędzmi.

      Usuń
  3. Pierwszy raz trafiłem na tego bloga i nie żałuje! Może w końcu nauczę się oszczędzania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja co miesiąc odkładam małe kwoty do "świnki" i co roku mam świetne wakacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnka, czy skarpetka- nie ważne. Ważne, że odkładasz regularnie i oszczędności rosną !

      Usuń
  5. A poza prowadzeniem budżetu - warto też go analizować. I przeliczać roczne czy 6-miesięczne wydatki. W ten sposób zaczniemy dostrzegać więcej wydatków - które w trakcie miesiąca wydają się niewiele znaczące. Takie podsumowanie potrafi otworzyć oczy na wiele kwestii. Pozwala sprawdzić czy faktycznie w dobrych miejscach przykręcamy śrubę i czy pieniądze przypadkiem nie wyciekają zupełnie inną dziurą. Ja właśnie w ten sposób nieźle się zdziwiłam - sprawdzając roczne wydatki na dzieci. Myślałam że dużo wydaję na buty i leki. A tymczasem kasę pożerały prezenty i zabawki oraz ubrania. Więcej o moim podsumowaniu wydatków we wpisie http://mamonik.pl/wychowanie-dziecka-ile-to-kosztuje/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, samo prowadzenie budżetu i ślepe wpisywanie cyrf w rubryczki nic nam nie da. Raz na jakiś czas potrzeba przysiąść nad tabelką i przeanalizować uzyskane wyniki. Wtedy dopiero będziemy mieć pełny obraz naszej sytuacji finansowej i dowiemy się na co rozchodzą się nasze pieniądze.

      Usuń
  6. Racja, samo spisywanie wydatków w niczym nam nie pomoże, jeśli nie przeanalizujemy swoich "zwyczajów" i nie podejmiemy świadomych decyzji, że coś można zmienić. A jak zobaczymy efekty to zdecydowanie będzie nam łatwiej się przekonać do ... spisywania wydatków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% racji. Rzetelna analiza uzyskanych wyników daje nam obraz naszej sytuacji ekonomicznej i wiemy na czym stoimy.

      Usuń
  7. U mnie największym problemem jest brak systematyczności, dlatego mam pytanie. Czy lepiej spisywać wszystkie wydatki jednego dnia w tygodniu, czy lepiej robić to codziennie? Jaki masz na to sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli spisujesz swoje wydatki na bieżąco, codziennie to zajmuje Ci to tylko chwilkę i cała czynność jest mniej angażująca i denerwująca. Ja zatem zalecałbym spisywanie wydatków codziennie wieczorem, a raz na tydzień np. w niedzielę kilku minutową analizę spisanych danych i zastanowienie się, czy wszytsko idzie zgodnie z planem i gdzie ewentualnie można wprowadzić jakieś poprawki do budżetu.

      Ale każdy człowiek jest inny i każdemu może pasować inny system. Musisz sam popróbować i zobaczyć, które rozwiązanie będzie dla Ciebie najlepsze i najbardziej optymalne.

      Usuń