poniedziałek, 4 lutego 2019

Projekt "strona internetowa"- studium porażki.

komputer oszczedzanie finanse osobiste


W dzisiejszym artykule przybliżę nieco bliżej tajemniczy projekt, nad którym pracowałem na początku 2018 roku. Przedstawię kulisy jego powstawania, etapy realizacji i to co udało mi się osiągnąć na koniec.

We wcześniejszych wpisach jak i podcast'cie podsumowującym 2018 rok wspominałem o projekcie internetowym, nad którym pracowałem na początku ubiegłego roku. W związku z tym, że większość swoich sił i wolnego czasu poświęciłem nowemu projektowi, musiałem na bok odłożyć blogowanie i przez to zmniejszyła się ilość pojawiających się artykułów i ograniczyłem obecność w social mediach. Skoro więc przez pewien czas nieco Cię zaniedbywałem, warto by było chociaż trochę wspomnieć o czymś, co spowodowało moją nieobecność na blogu.

Geneza powstania pomysłu


Wiele razy szukając czegoś w internecie wpadałem na strony poświęcone danemu przedmiotowi, gdzie można było znaleźć wiele przydatnych informacji, ale które jednocześnie naćpane były wszelkimi formami reklam, linków sprzedażowych i tym podobnych rzeczy, mających na celu przekierowanie nas na odpowiednie strony, gdzie można zakupić dane przedmioty.

Sam pewnie nie raz natknąłeś się na takie strony internetowe np szukając informacji na temat smartfona czy telewizora. Jeśli zaś nie wiesz o czym mówię, wpisz w wyszukiwarkę nazwę swojego telefonu i założę się o 100 zł, że któryś z pierwszych linków, będzie właśnie stroną, gdzie znajdziesz długi artykuł o danym modelu smartfona, który pod wyrazy takie jak bluetooth, ładowarka, ekran, wejście na słuchawki itp będzie miał podpięte linki do odpowiednich stron sklepu internetowego, gdzie zakupić będziesz mógł takie rzeczy jak słuchawki bluetooth, szybki na ekran, czy inne modele telefonu danego producenta.

Generalnie nie lubię takich stron, gdyż artykuły w nim prezentowane są z reguły mało precyzyjne, składają się z samych ogólników, a niektóre wręcz napisane są w taki sposób, aby tylko zmusić nas do zakupu tej lub innej rzeczy. Ale widząc, że internet jest pełny takich właśnie treści, zacząłem się zastanawiać, czy czasem to nie jest właśnie genialny pomysł na zarobek.

W głowie zakiełkowała mi myśl- może zamiast być odbiorcą takich reklamowych treści warto zacząć je tworzyć?


Główne założenia projektu


Po przemyśleniu całej sprawy doszedłem do wniosku, że warto pochylić się nad tematem stworzenia informacyjno-reklamowej strony internetowej, która jeśli wszystko się dobrze wykombinuje może być fajnym sposobem na pasywny dochód.

Wymyśliłem więc, że spróbuję stworzyć prostą stronę informacyjno-reklamową z max 12 artykułami związanymi z wybraną tematyką, w których umieszczę linki afiliacyjne Programu Partnerskiego Ceneo (link do programu), przekierowujące do wybranych przedmiotów, lub grup przedmiotów i tak za każde kliknięcie i przekierowanie do strony sklepu będę otrzymywał prowizję 25 gr. Cudowny plan :)

Zanim przejdę dalej pozwól, że wspomnę o jednym ważnym szczególe: w dzisiejszym wpisie nie podam nazwy strony, którą stworzyłem i nie wstawię też linka, który przekierowywałby Cię na daną stronę. Jest to po części związane z regulaminem Programu Afiliacyjnego Ceneo, jak również z tym, że nie ma się czym za bardzo chwalić. Może kiedyś, jak uda mi się jakimś cudem rozkręcić ten projekt na tyle, że będzie zarabiał jakieś pieniądze, podam Ci nazwę strony i znajdziesz ją sobie w Googlu.

Ale do rzeczy.

Powstał więc prosty i możliwy do realizacji własnymi siłami plan budowy strony internetowej. Największym problemem jednak stał się wybór tematyki wokół której miałaby powstać dana strona. Musiałby ona być związana z przedmiotem lub grupą przedmiotów, której ludzie używają i na temat, której szukają informacji w internecie, ale jednocześnie musi być to temat nieco niszowy, o którym nie rozpisują się wielkie serwisy internetowe, posiadające ogromne budżetu na pozycjonowanie swoich artykułów, gdyż ciężko by było przebić się na pierwszą stronę Googla i sprawić, że moja strona byłaby widoczna i wybierana przez szukających informacji ludzi.

Długo więc głowiłem się nad tym, co by to mogło być. Ostatecznie postanowiłem postawić na grupę przedmiotów związanych z karmieniem niemowląt.

Wybór tematyki, nazwa strony i słowa kluczowe


Kluczowym elementem całego projektu był wybór słów kluczowych, na które chciałbym pozycjonować stronę, gdyż to właśnie one decydują na jakie wyszukiwane hasła strona pojawia się w wyszukiwarce Google.

W grę wchodziło kilka opcji. Musiałem tylko sprawdzić, która z nich najlepiej się nada. W tym celu posłużyłem się dwoma narzędziami- planerem słów kluczowych Google Adwords oraz samą wyszukiwarką Google.

W plannerze sprawdzałem jak często dane hasła wyszukiwane są w internecie, zaś w samej wyszukiwarce sprawdzałem ile stron pojawia się na dane hasło. Chodziło o to, aby dobrać takie słowa kluczowe, które w miarę często wyszukiwane są przez internautów, a ilość stron piszących na ten temat była jak najmniejsza. To pozwoliłoby mi w dość łatwy sposób pojawić się na wysokich pozycjach w wyszukiwarce.

Tak to sobie wykombinowałem :)

Ostatecznie głównym hasłem, na które chciałem się pozycjonować i jednocześnie nazwą strony zostało 3 wyrazowe hasło o poniższych parametrach:

średnino do 100 do 1000 wyszukiwań hasła i mała konkurencja- to dobry znak!


115000 wyników na dane hasło- jest szansa się wybić!



Tworzenie treści na stronę


Temat przewodni strony wybrany, nazwa domeny wybrana, plan opracowany. Pora na stworzenie treści na stronę.

Jak już wcześniej wspomniałem był plan, aby stworzyć nie więcej niż 12 artykułów (aby się zbytnio nie namęczyć) powiązanych z tematem strony. Wybrałem więc kilka wątków, które chciałbym poruszyć i w które można by było wplątać jak najwięcej linków do programu afiliacyjnego. W celu zaczerpnięcia inspiracji podpatrzyłem również konkurencje i przystąpiłem do opracowywania artykułów.

Temat, o którym pisałem był mi częściowo znany, gdyż sam mam dzieci i część przedmiotów, o których pisałem była przeze mnie i moją żonę używana. Wiedziałem więc na co zwrócić uwagę i o czym warto wspomnieć w artykułach. Raczej nie porwałbym się na pisanie o czymś, o czym nie miałbym zielonego pojęcia. Istniałoby bowiem duże prawdopodobieństwo, że swoimi artykułami mógłbym zamiast komuś pomóc wręcz zaszkodzić, wypisując jakieś bzdury i powtarzające się na wszystkich stronach w internecie marketingowe slogany oraz nie do końca sprawdzone informacje. Chciałem tego uniknąć.

Tworzenie grafik


Pisanie artykułów poszło całkiem sprawnie. Temat był mi w miarę bliski. Ogólna wiedza o pisaniu treści do internetu jest. Wystarczyło więc około 40 godzin, aby stworzyć całą pisemną treść.

Kolejnym etapem było przygotowanie zdjęć i wszelkiego rodzaju grafik pojawiających się na stronie. Nie ukrywam, że była to najfajniejsza część całego projektu. Nie jestem turbo-grafikiem komputerowym, ale lubię zabawy z obrabianiem obrazów itp sprawy.

Z pomocą przyszła mi cała masa narzędzi: Gimp, Canva oraz bank zdjęć- Pixabay oraz aparat w telefonie, którym musiałem zrobić kilka zdjęć przedmiotów, o których pisałem, gdyż nie mogłem ich od tak sobie pobrać z netu. Naruszyłbym w ten sposób prawa autorskie.

Edycja artykułów


Kolejnym etapem tworzenia strony było edytowanie artykułów, czyli łączenie treści z obrazkami oraz dodawanie odpowiednich linków w odpowiednie miejsca. Ta część całego procesu była chyba najnudniejsza i w brew pozorom wcale nie była taka łatwa. Po dodaniu obrazków do tekstu wszystko zaczęło mi się rozjeżdzać, gdyż obrazki nie były jednakowej wielkości, a i poszczególne akapity tekstu miały różną długość. Aby wszystko ze sobą zgrać trzeba było trochę pokombinować. Ostatecznie wyszło całkiem nieźle.

Jak już wcześniej wspominałem, w swoim projekcie miałem zamiar wykorzystać linki afiliacyjne Programu Partnerskiego Ceneo, sporo czasu zajęło także generowanie odpowiednich linków i podpinanie ich pod zdjęcia i tekst. A było tego naprawdę sporo.

Strona gotowa i co dalej?


Strona już prawie gotowa. Brakowało tylko odpowiedniej domeny. Oczywiście wcześniej upewniłem się, że ta, o której myślę jest wolna. Nie zwlekając, w serwisie OVH (link) wykupiłem za ok. 30 zł domenę z końcówką ".pl" i dodałem do swojej strony.

W końcu, po 4 miesiącach pracy (ale nie siedziałem nad tym dzień w dzień) udało mi się skończyć moje dzieło. Byłem z siebie naprawdę dumny! Powstało jednak pytanie- co dalej?

Tak na prawdę, okazało się, że dopiero teraz cała zabawa się zaczyna. Po tym jak roboty Google znalazły moją stronę w internecie i zindeksowały ją w swoich zasobach, strona ta pojawiła się na... 18 stronie wyszukiwań.

Czy wpisując jakieś hasło w wyszukiwarkę zajrzałeś kiedykolwiek dalej niż na 3 stronę? Ok, ale na 18 to już na pewno nie dojechałeś :)

Według danych publikowanych przez samego Googla mało kto klika w 5 czy 6 link na pierwszej stronie. Nie ma więc mowy o klikaniu w odnośniki znajdujące się na 18 stronie! Totalna porażka!


Pozycjonowanie strony


Wiedziałem, że moja strona nie pojawi się od razu w pierwszej 3, ale przyznam się, że liczyłem na coś lepszego. Na 18 stronie znajdowały się odnośniki do innych stron, które nie miały nic wspólnego z tematyka, o której pisałem. Trzeba było więc przystąpić do kolejnego etapu projektu- zdobywania linków i pozycjonowania strony.

Plan działania był prosty. Zakładał on dodanie komentarzy z odnośnikiem do mojej strony, na stronach o pokrewnej tematyce, kilka udostępnień na Facebooku i w Google+ oraz komentarze na You Tube pod filmami związanymi z daną tematyką.

W ten sposób udało mi się uzyskać około 30 linków, co z kolei przełożyło się na przesunięcie się mojej strony z 18 na 14 stronę propozycji wyszukiwań.

Aby poprawić wynik, który w dalszym ciągu był mniej niż zadowalający w jednym ze sklepów SEO wykupiłem usługę dodania 25 linków z rożnych serwisów internetowych Web 2.0 za około 70 zł. Poskutkowało to przesunięciem się mojej strony z 14 na 10 stronę, ale to ciągle było za daleko, aby ktoś na daną stronę wchodził.

Swoją cegiełkę w poprawie pozycji mojej strony miał także czas, a konkretnie wiek witryny. Po upływie roku od czasu opublikowania pierwszych artykułów moja strona usadowiła się w końcu pomiędzy 4 a 6 stroną propozycji Google.


Statystyki odwiedzin i zarobki


To, że moja strona pojawiła się na 4 stronie propozycji wyszukiwarki Google, nie przełożyło się w spektakularny sposób na ilość osób odwiedzających stronę. Miesięcznie jest to około 70 unikalnych użytkowników.

Tak mała ilość osób zaglądających na stronę przełożyła się również na znikome przekliki w linki afiliacyjne i tym samym na groszowe zarobki. Przez około rok witryna zarobiła- uwaga... niecałe 3 zł!

Podsumowanie projektu "strona internetowa"


Nie ma się co oszukiwać. Projekt "strona internetowa" to totalna porażka!

Strona internetowa miała być fajnym sposobem na pasywny dochód, a skończyło się na stracie czasu i pieniędzy. Może taki sposób zarabiania był dobry jeszcze kilka lat temu, ale dziś pojawienie się na wysokiej pozycji w wyszukiwarce wymaga dużo pracy i pieniędzy na pozycjonowanie. W moim przypadku konkurowanie z takimi serwisami jak parenting.pl, edziecko. rodzice.pl skończyło się totalną klapą.

Wiedziałem, że moja strona nie będzie nigdy w pierwszej trójce, ale po cichu liczyłem na miejsce na pierwszej, max 2 stronie propozycji i około 2000 UU miesięcznie, co z kolei miało się przełożyć na 10-20 zł pasywnego dochodu.

Niestety, wyszło jak wyszło! W związku z tym, że pozyskiwanie linków, które mogłoby wpłynąć na pozycję mojej strony, nie jest również zajęciem prostym, wymaga ono bowiem sporo czasu lub pieniędzy, postanowiłem porzucić zajmowanie się swoim projektem.

Zysk, który mógłbym wygenerować ze strony nie był by współmierny z nakładem czasu i pieniędzy, które musiałbym wydać na pozycjonowanie. Wolałem więc nie brnąc w coś co nie ma sensu i zająć się innymi sprawami.

Próbowałem, nie wyszło, trudno. Może kiedyś wpadnę na lepszy pomysł na dodatkowe pieniądze.

Swoją drogą ciekawi mnie jaka jest Twoja opinia na temat mojego projektu. Może wiesz jak można, go jeszcze odratować? A może chcesz podzielić się jakaś swoją historią porażki? A może wolałbyś opowiedzieć o swoim sukcesie w internetowych biznesach? Chętnie dowiem się, co masz do powiedzenia. Zachęcam więc do komentowania.

---

Podobało się? Jeśli tak to nie zapomnij podzielić się powyższym artykułem ze znajomymi klikając w ikonki z lewej strony.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli weźmiesz też udział w dyskusji i zostawisz po sobie komentarz :)

Zapraszam Cię również na mojego Facebooka- tutaj


Aby być automatycznie powiadamianym o nowych wpisach zapisz się na Newsletter- tutaj

Pozdrawiam/Wojtek

8 komentarzy:

  1. Szczerze to liczyłem, że się uda i przedstawisz jakieś fajne statystyki związane z zarobkiem :) Jak jednak zauważyłeś, aktualnie ciężko jest się przebić przez wielkie serwisy tematyczne, bez odpowiedniego wkładu własnego.

    Nie mniej zainspirował mnie Twój wpis i na pewno coś z niego wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też bym wolał się mieć czymś pochwalić, ale jest jak jest :)

      Usuń
  2. Ciekawy Case. :) pokazuje, że wszystko wymaga czasu, wkładu własnego i też pewnie odrobiny szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nie można liczyć na szczęście. Sukces wymaga zaangażowania, czasu, cierpliwości i pracy.

      Usuń
  3. Zauważyłem błąd, chyba chodziło o "2000 UU" a nie o "2000 tyś. UU" miesięcznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, człowiek zanim kliknie Opublikuj czyta wszystko 3 razy, a i tak nie wyłapie 10 błędów. Dzięki :)

      Usuń
  4. Ciekawy przypadek :) Wiele osób myśli, że po prostu wystarczy założyć stronę internetową i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze, że ktoś poruszył ten temat. To ważny temat i niestety to jest tak jak posiadanie sklepu w mieście ale bez towaru :)

    OdpowiedzUsuń